sobota, 4 stycznia 2014

Nothing like us.

Po skończonym meczu chłopcy udali się do jednej z przydzielonych im szatni. Sześciu spoconych nastolatków okupowało pomieszczenie, próbując doprowadzić się do porządku. Oczywiście nie obyło się bez głośnych rozmów i śmiechów. Po jakichś 30 minutach większość z nich była gotowa do wyjścia. Zostało tylko maknae line, gdyż jako najmłodsi musieli czekać na końcu kolejki, aby wziąć prysznic. Weszli równocześnie, jednak to Jungkook wyszedł wcześniej i jakby w pośpiechu zaczął się ubierać. Był w trakcie suszenia swoich czarnych włosów, kiedy zorientował się, że woda przestała wydawać jakiekolwiek dźwięki. Kątem oka dostrzegł swojego hyunga z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Ręcznik... Tylko ręcznik.
- Huh? Czemu tak patrzysz? - Jungkook momentalnie otrząsnął się, słysząc głos Taehyunga, który przyprawiał go o gęsią skórkę. Wrócił do wykonywanej czynności, starając się ukryć swoje zakłopotanie. Starszy przewrócił tylko oczami i wziął swoje rzeczy, po czym ukrył się za szafkami, aby się ubrać. Nie zajęło mu to zbyt dużo czasu, więc kiedy miał już na sobie więcej niż ręcznik, czyli czarne jeansy i białą koszulkę to ruszył w stronę maknae. Zmierzył go od góry do dołu i westchnął, opierając się o ścianę.
- Yah... - zawołał, jednak Jungkook nie odpowiedział. V odchrząknął, dając mu do zrozumienia, że chce coś powiedzieć, jednak dalej zero reakcji. Przewrócił oczami i wyrwał suszarkę z rąk chłopca, wyłączając ją. W szatni nagle zrobiło się cicho, co było trochę przerażające. Jungkook spojrzał na hyunga zdziwiony, gdyż nie bardzo wiedział o co chodzi.
- Coś nie tak? - zapytał niewinnie, mrugając kilka razy. Taehyung przybliżył się do niego, przyglądając mu się uważnie ze smutną miną.
- To ja powinienem o to zapytać. - szepnął, spuszczając wzrok na podłogę i chowając dłonie w kieszeniach. Oparł się plecami o ścianę i znów westchnął. Czuł straszliwy ból w klatce piersiowej, a raczej wydawało mu się, że czuje. To tak jakby serce pękało mu na kawałki. - Unikasz mnie.
- Ja? Skąd ten pomysł? - odparł Jungkook, chichocząc nerwowo. Podrapał się za uchem, co sygnalizowało jego rosnące zakłopotanie. Najchętniej zapadłby się pod ziemię tu i teraz. Naprawdę nie chciał rozmawiać z kimkolwiek, tylko jak najszybciej położyć się w swoim wygodnym łóżeczku i zasnąć.
- Skąd? Pomyślmy... - V uniósł głowę, wgapiając się w biały sufit. - Nie rozmawiasz ze mną. Wychodzisz, kiedy wchodzę do pokoju. Unikasz jakiegokolwiek kontaktu fizycznego. Nie odpisujesz na smsy. Mam wymieniać dalej?
- Nie unikam cię, hyung. - mruknął młodszy, spuszczając łepek w dół i zaczął bawić się nerwowo materiałem swojej dużo za dużej koszulki. Ta sytuacja była dla niego zbyt krępująca. Byli tu sami, całkiem sami. Taehyung spojrzał na niego i podszedł bliżej, po czym  chwycił go za podbródek i uniósł jego głowę, zmuszając go do nawiązania kontaktu wzrokowego.
- Nie jestem głupi, Jungkook-ah. - warknął. - Nie traktuj mnie jak idiotę.
- N-nie traktuję. - wyjąkał Jungkook, który trochę się przestraszył. W tym momencie poczucie winy ukuło go w serduszko. - Prze-przepraszam.
- Aish... - V wplątał jedną dłoń w swoje roztrzepane włosy i przylgnął plecami do ściany, po czym przeniósł wzrok z powrotem na chłopca stojącego przed nim. Uniósł jeden kącik ust, a jego spojrzenie stało się mniej ostre. - Wiesz, że nie chciałem go pocałować.
- Wiem. - przytaknął młodszy, chowając rączki w kieszeniach spodni dresowych. Odwrócił się plecami do kolegi, starając się ukryć łzy, które zaczęły spływać po jego zaróżowionych policzkach. Bał się tej rozmowy. Bał się, że powie coś, czego nie chce powiedzieć. Bał się, że jego zazdrość i smutek wyjdzie na jaw. Nagle poczuł czyjeś dłonie na swoim lekko umięśnionym brzuchu i usta muskające skórę na jego wrażliwym karku.
- Wiesz, że wolałbym całować ciebie, prawda? - Taehyung szepnął mu na ucho i oparł brodę na ramieniu młodszego, spoglądając na jego twarz. - Nie bądź zazdrosny. Tylko ciebie kocham, Kookie.
Jungkook westchnął, odrzucając głowę w tył. Jego twarz była już silnie różowa, czego nie chciał pokazać swojemu chłopakowi, który w mgnieniu oka obrócił chłopca przodem do siebie. Taehyung uśmiechnął się do młodszego i złapał go za ręce, po czym przybliżył się do niego i cmoknął w policzek. Dobrze wiedział, że chłopiec lubi takie drobne gesty, a obdarzanie go nimi stawało się coraz trudniejsze, gdyż cały czas byli zajęci. Utrzymywanie ich relacji w tajemnicy nie należało do najprostszych, jednak nie mogli narzekać. Nikt oprócz nich nie wiedział, co ich łączy. Liczyli się tylko oni. Czasami chcieliby wykrzyczeć światu, jak bardzo są ze sobą szczęśliwi, lecz nie byli pewni jakby to się dla nich skończyło.
- Yaaah Jungkookie, nie bądź taaaaki. - jęknął V, zarzucając ręce Jungkooka na swoją szyję i objął go w pasie. - Uśmiechnij się do mnie.
Mówiąc to, Taehyung wyszczerzył się, z trudem powstrzymując się od chichotu. Kook nie mógł długo udawać, że wcale go to nie rusza i uniósł kąciki ust, patrząc na starszego błyszczącymi oczkami.
- Znacznie lepiej. - powiedział hyung i przyciągnął go bliżej siebie. - Dawno nie byliśmy sam na sam, prawda?
- Nigdy nie jesteśmy sam na sam. - odparł młodszy, chichocząc uroczo i przytulił się do chłopaka. Co prawda był uważany za tego niewinnego, co wiązało się z tym, że był maknae, jednak nasz Kookie wcale taki nie był. Zdarzały mu się... różne rzeczy. W końcu jest w wieku dojrzewania, tak? Hormony buzują i takie tam. Widok Taehyunga w ogóle mu nie pomagał w opanowaniu się, zwłaszcza w dormie. Starszy dobrze wiedział, jak działa na dzieciaka i wykorzystywał to na każdym kroku. Coraz częściej chodził w samych bokserkach, za co zazwyczaj obrywał butem po głowie. Kiedy tylko Jungkook odkrył kawałek swojego młodzieńczego ciała to natychmiastowo zostawał okrywany milionem koców i kołder. Cóż, zazdrość i seksualna frustracja robią swoje, czyż nie?
Tym razem byli sami, w szatni, nikt im nie przeszkadzał. Mogliby robić wszystko, dosłownie wszystko. Prawdopodobieństwo tego, że ktoś tutaj wejdzie było niewielkie, chociaż... Nie, teraz woleliby o tym nie myśleć.
Taehyung spojrzał na Jungkooka i przygryzł lekko dolną wargę, widząc jak młody na niego patrzy. Najchętniej to już dawno wślizgnąłby swój zwinny języczek do wnętrza ust dzieciaka, jednak uznał, że poczeka na jego ruch. Kookie oblizał usta i uśmiechnął się łobuziersko, wplątując paluszki we włosy swojego hyunga. Aish, ten dzieciak. Wredna menda pozdrawia. V uniósł jedną brew i obdarzył chłopca swoim firmowym, oceniającym spojrzeniem, mamrocząc coś pod nosem.
- Też cię kocham, hyung~ - szepnął wesoło Jungkook, po czym złożył na ustach starszego słodki, niewinny pocałunek, który powoli przeradzał się w bardziej namiętny. Zaczęli wymieniać się śliną jak jakieś dzikusy, gdyż nie byli jeszcze dość doświadczeni w tej dziedzinie, a nie mieli okazji na 'ćwiczenia'. Pojedyncze sesje w łazience czy sali nie były wystarczająco długie, aby opanować sztukę całowania.

***
- ... Wybrałbym J-Hope'a! - i w tym oto momencie wszyscy w studiu wybuchli głośnym śmiechem. No, prawie wszyscy. Jungkook wbił spojrzenie w swojego chłopaka, próbując go w ten sposób zamordować. Cóż, mógł to przewidzieć. V był jak wrzód na tyłku i podobało mu się to, że maknae był o niego zazdrosny. Wykorzystywał to coraz częściej, co jak widać bardzo go bawiło. Kiedy robili zdjęcia, Taehyung stawał obok Hoseoka i przytulał go bądź siadał mu na kolanach. Z wrednym uśmiechem na ustach spoglądał na Jungkooka po zakończeniu sesji. Młody nic nie mógł na to poradzić, a może raczej nie wiedział co? Bardzo prawdopodobne. Ta sytuacja działała mu na nerwy, ale dzisiaj to już był szczyt. Musiał jednak wytrzymać do końca nagrywania, gdyż chciał wypaść jak najlepiej.
Jungkook opuścił studio jako pierwszy i wpakował się do samochodu na tylne siedzenia. Wyjął z kieszeni telefon i słuchawki, które włożył do uszu i włączył pierwszą lepszą piosenkę, którą okazało się być 'Nothing like us'. Od razu przyszło mu do głowy pytanie, skąd on ma utwory Biebera na telefonie? Eh, mniejsza z tym. Rozsiadł się wygodnie, odrzucając głowę w tył i zamknął oczy, chcąc zasnąć jak najszybciej żeby nie musieć rozmawiać z tą bandą dzikusów, a w szczególności z V.
Jak widać jego limit szczęścia się już wyczerpał i nie dane mu było posiadanie choć chwili spokoju. Do samochodu wpadła z wrzaskiem reszta, istna dzicz. Śmiali się i dokazywali, czyli norma. Maknae czasem miał wrażenie, że zachowywał się najbardziej dojrzale z nich wszystkich. Dobry żart, prawda? Otóż nie. Przez to, że w tak młodym wieku trafił do show biznesu musiał szybko dorosnąć, aby nie dać pożreć się żywcem. Niektórym może się to wydawać okropne, ale tak to własnie funkcjonowało.
Jungkook poczuł, że jego telefon wibruje, co sygnalizowało otrzymanie nowej wiadomości tekstowej. Odblokował ją i skrzywił się, widząc nadawcę. Niechętnie dotknął klawisz 'otwórz' i rzucił okiem na ciąg znaków. 'Znów zazdrosny? Uroczo.' - dzieciak westchnął i kopnął siedzenie przed sobą, na którym siedział bawiący się komórką Taehyung, najwidoczniej rozbawiony całą tą sytuacją, co nie było niczym nowym. Jungkook wystukał na klawiaturze 'Nie odzywaj się do mnie, hyung.' i kliknął 'wyślij'. W powietrzu, w którym można było wyczuć nieprzyjemny zapach potu rozległ się dźwięk odebranej wiadomości, który wydobył się z telefonu bangtanowego kosmity. Chłopak szybko odczytał smsa i z prędkością światła odpisał. Jungkook jęknął cichutko, żałując położenia komórki na swoim udzie. Odblokował ekran i się zaczęło:

VV: Gniewamy się, Jungkookie?~
Kookie: Spadaj.
VV: Omo nie bądź taki:3
Kookie: Przeginasz.
VV: Przecież ja nic nie robię~
Kookie: Jasne.
VV: Kookie-aaah~ *3*
Kookie: Odpuść.
VV: Cóż, ostatnio mówiłeś inaczej, pamiętasz?

Tym razem Jungkook nie odpisał, a telefon wypadł mu z rąk. Jego policzki oblały się soczystym rumieńcem, a oczy były otwarte szerzej niż zwykle. Spojrzał na blond czuprynę widoczną przed nim i zacisnął pięści. Ten idiota... Co on sobie myślał? Poprawka, czy on w ogóle myśli? Pewnie nie, czyli wszystko jasne. Jungkook znów kopnął siedzenie, tym razem o wiele mocniej.
- Yah! Opanuj się! - skarcił go Suga, odwracając się do niego.
- M-mianhe, hyung. - wydukał młody, spuszczając główkę i zaczął bawić się nerwowo palcami. Z każdą sekundą robił się bardziej zły na swojego chłopaka, który najprawdopodobniej miał z tego wszystkiego niezły ubaw. Tak też było. Jungkook otrzymał kolejnego durnego smsa.

VV: Huh? Nie pamiętasz co mówiłeś, jak klęczałem przed tobą w tamtej szatni? .3.
Kookie: Odwal się!
VV: 'Hyung, proszę... Zrób to, uh hyung~'
Kookie: Jesteś już martwy!
VV: Też cię kocham <3

***
Fansign w Ilsan. Tłumy podekscytowanych fanek, czekających na możliwość zamienienia choćby dwóch słów ze swoimi idolami. ARMYs nie były bardzo licznym fandomem, jednakże liczy się jakość. Pokazywały swoją miłość chłopcom, co było najważniejsze. Widać było, że wspierają BTS całym swoim małym, fanowskim serduszkiem. Krótko mówiąc - były bardzo kochane. Miejmy nadzieję, że tak zostanie.
Chłopcy siedzieli już przy stole, czekając na rozpoczęcie. Drzwi otworzyły się i rozległ się krzyk, do którego zdążyli się już przyzwyczaić. Uśmiechali się szeroko, ciesząc się z tego, że spotykają swoich fanów, którym zawdzięczają praktycznie wszystko. Podpisywali płyty, zostawiając jakieś urocze wiadomości. Nie lubili dostawać prezentów, jednak było im miło, kiedy otrzymywali jakiś skromny podarunek, który długo nie pożył. Tak to jest jak siedmiu nastolatków mieszka w dość ciasnym mieszkaniu.
Jungkook uśmiechnął się do fanki, która założyła mu na głowę kocie uszka. Był trochę zawstydzony, kiedy wszyscy zaczęli mu mówić, jak uroczo w nich wygląda. Ukrył twarz w dłoniach, czując jak policzki mu płoną.
- Wyglądasz cudnie. - jego oczy otworzyły się szeroko, słysząc szept tuż przy uchu. Zamrugał kilka razy i już chciał spojrzeć na właściciela tych słów, kiedy w porę zorientował się, kto siedział obok. Poczuł jak dłoń Taehyunga leży na jego udzie i powoli wędruje w górę. Chłopiec przełknął nerwowo ślinę, niezdolny do zrobienia czegokolwiek innego.
- Yaaah V oppa~ - pisnęła jedna z fanek, podstawiając blondynkowi płytę niemalże pod sam nos. Chłopak był zmuszony zabrać rękę i posłusznie podpisać opakowanie. W tym momencie Jungkook był bardziej wdzięczny ARMY niż kiedykolwiek i westchnął z ulgą. Zaczął sie zastanawiać, co tamten idiota knuje. Cóż, cokolwiek by to nie było to pewnie jest tak głupie jak on sam.
- Jungkookie~! Noona chce wiedzieć z kim byś się spotykał, jakbyś był dziewczyną? - zapytała wysoka brunetka, patrząc ciepło na maknae. Jungkook popatrzył na nią zdziwiony i trochę zawstydzony tym pytaniem, jednak w pewnym momencie w głowie zaświeciła mu się zielona lampka. Kątem oka spojrzał na V, który chyba to usłyszał. Dzieciak uśmiechnął się cwaniacko i przeniósł wzrok na fankę.
- Hm... Suga hyung jest wspaniały! Spotykałbym się z nim~! - odpowiedział uroczo, a w powietrzu rozległ się pisk. Yoongi zaśmiał się głośno, tak jak i reszta grupy. No, może z wyjątkiem Taehyunga, który postanowił się zirytować i zmiażdżyć piętą palec swojego chłopaka.
- Auć! - syknął Jungkook i dźgnął kolegę łokciem w bok, pilnując, aby nikt nie zauważył. Kiedy ból minął, na jego usta powrócił wredny uśmieszek. Zbliżył się do ucha V, z trudem powstrzymując chichot.
- Gniewamy się, Taehyungie? - szepnął, a ciarki przeszły po plecach blondyna, który nic nie odpowiedział. Wrócił do wykonywanej czynności udając, że nic się nie stało.
Finsign minął zaskakująco szybko. Wszyscy zbierali się już do domu, aby odpocząć. Mogłoby się wydawać, że siedzenie kilka godzin i machanie mazakiem nie jest niczym męczącym, jednak w rzeczywistości tak właśnie było. Nadgarstki odmawiały posłuszeństwa, a reszta ciała drętwiała. Mimo to z ust chłopców nie schodził uśmiech ani na sekundę.
- Muszę do łazienki. Jungkook-ah, chodź. - Taehyung zarzucił rękę na ramię maknae i zaciągnął go w stronę toalet. Jungkookowi poplątały się nogi z szoku i gdyby nie starszy to na pewno by się wywrócił.
- Jak bardzo mam przesrane? - szepnął sam do siebie patrząc się na podłogę i pilnując swoich kroków. W mgnieniu oka znalazł się w łazience, a raczej został do niej wepchnięty. Rozejrzał się po pomieszczeniu, w którym znajdowało się lustro, umywalka i kabina. Standard. Oparł się o zimną ścianę wyłożoną białymi kafelkami i schował ręce w kieszeniach. Taehyung upewnił się, że drzwi są zamknięte, po czym oparł się o umywalkę, patrząc na Jungkooka surowym wzrokiem.
- Co to miało być? - rzucił beznamiętnie, zmierzając chłopca stojącego przed nim od góry do dołu. Kook uniósł lekko głowę, spoglądając na starszego spod czarnej grzywki. Uśmiechnął się uroczo, mrugając kilka razy.
- Ale co? - zapytał, udając że nie wie o co chodzi, jednakże wiedział aż za dobrze. Postanowił, że też powinien się zabawić. Chyba ma do tego prawo, prawda? No właśnie.
V tylko westchnął i wplątał palce w swoje roztrzepane włosy. W takiej pozycji wyglądał dość... Jungkook szybko odgonił od siebie te myśli. Nie, jeszcze nie teraz. Właściwie co nie teraz? Eh...
- Tak chcesz się bawić? Dobra. - Taehyung zrobił kilka kroków na przód i znalazł się tuż przy ciele młodszego. Przysunął się do jego ucha, ręce kładąc na biodrach chłopca. Jungkook przygryzł dolną wargę, nie widział czego mógł się spodziewać po V, tak jak wszyscy inni. Powinno się go zamknąć  w psychiatryku.
Zaśmiał się. Tylko tyle. Nic więcej. Co za bezczelność! Ten przebrzydły, arogancki... Jungkook nie miał na niego słów. Odepchnął go lekko, szybko żałując tej decyzji. Zawsze się tak kończyło. Wystarczył najmniejszy dotyk i zaczynało się. Taehyung przyciągnął chłopca bliżej, obejmując go w pasie i uśmiechając się jak pedofil. Ten uśmieszek powinien być zdarty z jego głupkowatej twarzy i to najlepiej przez pięść młodszego. Cóż, można też inaczej...
Dłonie Jungkooka w niewiadomych okolicznościach zostały zawieszone na szyi starszego, co spowodowało pojawienie się dwóch dorodnych rumieńców na jego polisiach. Czyli już nie ma drogi ucieczki? Jak widać nie.
- Lubię, jak się rumienisz. - szepnął Taehyung, zbliżając twarz do twarzy młodego i cmoknął go w nosek. Jungkook zamrugał kilka razy, nie bardzo rozumiejąc tę sytuację. Spodziewał się czego innego, mianowicie tego, że V zacznie go brutalnie całować i obmacywać całe jego nastoletnie ciało. Cóż, ten kosmita nie przestanie go zadziwiać. A może nie? Po jakiejś minucie ich usta złączyły się w delikatnym pocałunku. Za delikatnym, można  by rzec. Jednak nie wypadało narzekać, Jungkookowi podobała się taka odmiana. Nie żeby nie lubił wcześniejszych wymian śliną, lecz to było coś całkiem nowego. Nie czuł seksualnej frustracji, ale... Uczucie? Jakie? Miłość, to chyba to. Na samą myśl o tym w jego brzuchu zaczęły latać motylki. Nie, nie motylki. Ćmy albo osy, ewentualnie szerszenie. To trochę denerwujące.
Jęknął niezadowolony, kiedy Taehyung oderwał się i oparł czoło o czoło drugiego, wpatrując się w parę błyszczących, brązowych oczu, które tak ubóstwiał. Uśmiechnął się lekko czując to samo co jego chłopak, mianowicie rozpieprzanie jelit, ale chyba młotem pneumatycznym.
- Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. - wyznał, przyciągając chłopca jeszcze bliżej, o ile było to jeszcze możliwe. - Rozejm?
- Zastanowię się. - z ust Jungkooka wydobył się uroczy chichot. Maknae zaczął bawić się włosami starszego, które były niesamowicie miękkie w dotyku. Chyba powinien zakosić mu ten szampon. - Lubię cię denerwować.
- Zauważyłem. - V zaśmiał się głupkowato i ukradł młodszemu całusa, potem dwa, trzy, cztery... I tak dalej, aż trafili na ścianę. Całowali się coraz brutalniej, a z ich ust wydobywały się ciche jęki i pomrukiwania. Dłonie Taehyunga trafiły pod koszulkę Jungkooka, drażniąc dotykiem delikatną skórę chłopca.
- Hyung... - jęknął maknae, kiedy starszy przeniósł pocałunki na jego wrażliwą szyję. Odrzucił głowę do tyłu, dając mu większe pole do popisu i wplątał paluszki w blond czuprynę. - Nie możemy.
- Kto tak powiedział? - szepnął V, zagryzając mleczną skórę, co spowodowało pojawienie się malutkiej malinki. Odsunął się, aby spojrzeć na swoje dzieło i uśmiechnął się szeroko. - Naznaczyłem cię.
- A co jeśli ktoś zobaczy? - zapytał nerwowo Jungkook, dotykając zaczerwienienie opuszkami palców. Jego buźka była już czerwona jak pomidor, jednak zbytnio mu to nie przeszkadzało. Spojrzał na Taehyunga trochę przestraszony, czekając na odpowiedź, która wydawała się nigdy nie nadejść. Ten głupkowaty uśmieszek zaczynał go powoli irytować. W pewnym momencie starszy złapał go za rękę i wyciągnął z pomieszczenia. Szybkim krokiem kierował się w miejsce, gdzie czekała na nich reszta. Pięciu chłopaków spojrzało po sobie, nie wiedząc co się dzieje.
- Co wy tam robiliście? Skąd... - urwał Jin, zauważając ich splecione dłonie. - Co do...
- Musimy wam coś powiedzieć. - zaczął Taehyung, przybierając stanowczą minę, która była troszkę przerażająca. Wszyscy spojrzeli na chłopaka zaciekawionym wzrokiem, czekając na wyjaśnienie. Jungkook ścisnął mocniej rękę starszego. Nie wiedział, jak ma się zachować. Ta sytuacja była... Dziwna. Najchętniej zapadłby się pod ziemię, ewentualnie wyjechał gdzieś daleko, ze swoim chłopakiem.
- Streszczaj się, jestem zmęczony. - rzucił Hoseok jakby od niechcenia. Był zbyt padnięty, żeby słuchać kolejnych idiotycznych wypowiedzi kolegi.
- Ja i Jungkook jesteśmy razem. Od tej pory jak go tylko dotkniecie to zostaniecie przebici na wylot kijem od szczotki, arasseo?!
Wszystkim opadły szczęki. Nie wiedzieli, co mają powiedzieć. Stali jak wryci i patrzyli na dwóch chłopców trzymających się za ręce. Co?! Jak to?! Od kiedy?! Dlaczego?! Co?! Oni?! Jak?! Żadne z tych pytań nie padło. Zamiast tego rzucili się na nich z krzykami radości. Nareszcie.


Brak komentarzy: