Witam po bardzo długiej przerwie.
Tak, zgadza się, ja też postanowiłam napisać coś o EXO, ale cóż, bywa. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Pozdrawiam i powodzenia jutro w szkole. ~ Ki.
__________
Zastanawialiście się kiedyś, jak czuje się kryształek soli w cukierniczce? To pytanie jest naprawdę godne filozofów, pomyślcie o tym. Niby to ziarenko nie różni się wyglądem od ziarenka cukru, ale kiedy je się spróbuje to okazuje się, że jest kompletnie inne. W dodatku jego otoczenie jest postrzegane w pozytywny sposób, bo przecież wszystko co słodkie kojarzy się z czymś dobrym, a ono? Często mówi się źle o soli, tak jak w przypadku powiedzenia "być dla kogoś solą w oku", co na pewno nie jest dla niej miłe, ale czy ona się tym przejmuje? Nie, bo jest tylko solą.
Taki szablon można nałożyć też na ludzi. W dzisiejszych czasach jest tyle przesłodzonych, dobrych ludzi, a gdzieś wśród nich jest właśnie to małe, wredne ziarenko soli, którym jestem właśnie ja.
Oh Sehun - takim właśnie rodzice pokarali mnie imieniem i nazwiskiem. Czy mogło być gorzej? W sumie to tak, bo równie dobrze mógłbym nazywać się Rudy Gay, co byłoby lepszym obiektem drwin niż Oh, więc nie powinienem narzekać, ale i tak to robię. Dlaczego?
Bo mogę.
Porównanie mnie do soli nie odnosi się tylko do mojej bladej cery, ale do tego, jaki jestem w środku, czyli gorzki i słony. Jestem uosobieniem wredoty, tak przynajmniej twierdzi moja babcia, która tylko wpycha we mnie ciastka, abym przytył i tym samym zbrzydniał. Ah, ta okropna baba, czemu ona jeszcze nie umarła?
Chyba wychodzi ze mnie moja natura, powinienem bardziej uważać, ale tego nie robię. Dlaczego?
Bo mogę.
Kontynuując, chcę powiedzieć, że nie bez przyczyny nazywam się ziarenkiem soli. Jestem inny od ludzi, którzy mnie otaczają na tyle sposobów, że nie chce mi się wymieniać wszystkich, bo zajęłoby to sporo czasu. Chcę się jednak skupić na jednej, bardzo ważnej rzeczy, która mnie wyróżnia - jest to moja orientacja seksualna. Tak, jestem gejem. Dlaczego?
Nie, tym razem nie mogę, ale jednak jestem. Zauważyłem to dość niedawno, kiedy zacząłem chodzić do liceum. Powód jest dość prosty - brzydzę się płcią żeńską. Fakt, że dziewczyny mojego pokolenia miały w ustach więcej penisów niż ja włosów na głowie wywołuje u mnie odruch wymiotny. Bądźmy szczerzy - dzisiejsze nastolatki to zdziry. Nie powinienem uogólniać, ale i tak to robię. Dlaczego?
Bo taka właśnie jest prawda.
Wydaje mi się, że to chłopcy trzymają poziom, choć nie tyczy się to wszystkich, jednak tak właśnie to widzę. Oni nie udają nikogo, jak są debilami to są, takimi się urodzili. No, chyba że poruszymy sprawę transseksualistów, to już inna bajka, ale pominę to, jeśli można.
Po długich nocach spędzonych na przemyśleniach o takiej tematyce stwierdziłem, że wolałbym ssać kutasy niż całować się z jakąś łatwą laską, bo w sumie na jedno wychodzi. Posmak ten sam, jak mniemam, ale już trudno. Jest tylko jeden mały problem. Fajnie by było, gdyby ów kutas miał interesującego właściciela, a takiego to ze świecą szukać.
Dlatego postanowiłem założyć konto na gejowskim portalu randkowym. Chciałem zobaczyć, czy tam kogoś takiego znajdę. Minął tydzień, dwa i trzy, aż w końcu znalazłem. Nie znam jego imienia i nazwiska, ale wiem, że jest w moim wieku. O, i znam również jego pseudonim, którego używa na ów stronie - Kai.
Po prostu Kai.
Po prostu Kai.
Z początku wydawał się być zwykłym naciągaczem, który chce tylko zaliczyć, ale zamęczyłem go pytaniami natury egzystencjalnej, że postanowił ujawnić swoje prawdziwe, bardzo interesujące oblicze. Wyszło na to, że mamy wiele wspólnego i to mnie bardzo cieszyło do tego stopnia, że chciałem się z nim spotkać, ale on odmówił. Nie mogę go za to winić, bo przecież istnieje pewna obawa przed tym, że okażę się jakimś zboczeńcem, to zrozumiałe. I kolejna jego zaleta - jest ostrożny w internecie. Ideał, prawda?
Dziś minęły równo dwa miesiące, odkąd ze sobą rozmawiamy, czyli całe wakacje. Rozpoczęcie szkoły to koszmar dla kogoś, kto jest skrajnie aspołeczny. Tak mówi o mnie moja matka - jeszcze gorsza od babki. One to mają w genach, w końcu to baby. Jest w tym jednak ziarenko prawdy, mianowicie nie przepadam za ludźmi z mojej szkoły. Nie są dla mnie atrakcyjni pod względem osobowości, jak też i wyglądu. Gdyby był pożar, a ja miałbym wóz strażacki, to pojechałbym na przejażdżkę i zostawił tych idiotów, aby spłonęli żywcem. To samo się tyczy tych, którzy śmią nazywać się moimi znajomymi. Przebywam z nimi tylko po to, aby ludzie dziwnie się na mnie nie patrzyli, bo to irytujące. Czasami też bywa fajnie, ale to od święta, nie częściej.
- Sehun-ah, chodź do nas! - o właśnie, zaczęło się. Spojrzałem w stronę, z której dochodził głos mojego "kolegi" o imieniu... jak mu tam... Chanyeol. Tak, Park Chanyeol, szkolny błazen, ale cholernie zdolny chłopak. Jedyną rzeczą, której nie potrafi to taniec, bo jego kolana wyginają się w inną stronę niż powinny. To dziwnie wygląda, ale przyciąga wzrok. Westchnąłem i machnąłem grzywką, po czym ruszyłem przed siebie, przekraczając próg klasy należącej do naszego wychowawcy. Na końcowych ławkach rozgościli się moi "kumple": Zitao, Minseok, Luhan, Chanyeol i Chen, którzy zdążyli wypełnić pomieszczenie swoim irytującym gadaniem i śmiechem. Eh, dlaczego nie mogę być niewidzialny? Oddam wszystko: matkę, ojca, babkę, sąsiada, własną duszę, naprawdę wszystko za dar niewidzialności. Cóż, do tego chciałbym pluć na ludzi kwasem, ale tak dobrze to nie ma.
Kiedy byłem już dwa kroki przed tą bandą imbecylów to poczułem wibracje w tylnej kieszeni spodni. Wyjąłem stamtąd telefon i spojrzałem na podświetlony wyświetlacz, na którym piksele uformowały żółtą kopertę informującą o tym, iż dostałem maila. Uśmiechnąłem się sam do siebie, bo wiedziałem, od kogo jest. Odblokowałem urządzenie i wcisnąłem "wyświetl".
"Powodzenia w szkole, trzymam kciuki!" - Kai.
2 komentarze:
Myślałam, że wkręcasz, że napiszesz SeKaia ;-; 'sprzedałaś się'. a tak na serio to bardzo się cieszę, mimo, że uważam, że to nie w Twoim stylu. Opowiadanie zapowiada się ciekawie i Jongin jest uroczy. W tym momencie padłam "W sumie to tak, bo równie dobrze mógłbym nazywać się Rudy Gay" i w tym, chociaż to akurat jest zgodne z prawdą "Jedyną rzeczą, której nie potrafi to taniec, bo jego kolana wyginają się w inną stronę niż powinny." Tak czy inaczej życzę weny na dalsze rozdziały i mam nadzieję, że ich nie porzucisz ^^
Podoba mi się, całkiem fajnie się zapowiada. Ten moment "westchnąłem i machnąłem grzywką" tak bardzo Sehun! Jak dodasz nowy rozdział do tego, to bardzo możliwe, że zajrzę i z chęcią przeczytam. :)
Prześlij komentarz