- Yah, Hansol hyung, pójdziesz ze mną do łazienki? - uniosłem wzrok z wyświetlacza mojego telefonu, aby zobaczyć, któż zwraca się do mnie z prośbą. Byłem zaskoczony widząc tę śliczną buźkę należącą do Byungjoo i pewnie było to mnie widać. Już tak mam, że na mojej twarzy maluje się każda emocja, którą w danej chwili przeżywam. Pokerzystą to ja nie zostanę, jestem pewien.
- Jasne, chodź. - odparłem potakując, po czym podniosłem się z dość niewygodnego krzesełka i poczłapałem za młodszym, po drodze mijając dziewczyny, które robiły nam zdjęcia. Uśmiechnąłem się do nich i pomachałem, po czym wszedłem do lotniskowej toalety. Rozejrzałem się wokół siebie i westchnąłem niezadowolony. Jak to możliwe, że było tutaj tak brudno? Czy oni tu nie sprzątają? Serio, to trochę przykre, że pracodawca płaci pracownikowi za nic, a ten ma jeszcze pretensje. No cóż, ja osobiście na to nic nie poradzę, mogę sobie tylko ponarzekać, co i tak nie zmieni nic a nic.
W pewnym momencie poczułem, jak ktoś popycha mnie na zamknięte drzwi. Nie zdążyłem nic powiedzieć, gdy czyjeś usta przyssały się do moich. O cholera...
Mimowolnie zamknąłem oczy i dałem się przycisnąć do kawałka drewna, odwzajemniając pocałunek. Zarzuciłem ręce na szyję chłopaka i rozchyliłem wargi, pozwalając mu na więcej. Musiałem przyznać, że nie spodziewałem się, że Byungjoo zaciągnie mnie do łazienki, aby się całować. Ostatnio między nami się nie układało, praktycznie ze sobą nie rozmawialiśmy, więc to chyba normalne, że nie mogłem przewidzieć takiego obrotu sprawy. W dodatku Byungjoo nigdy nie wykazywał żadnej chęci do bliskości, więc to było podwójnie dziwne. To zawsze ja go przytulałem, całowałem, trzymałem za rękę, on chciał tylko rozmawiać czy się wygłupiać. To jeszcze dziecko, szczeniak i totalny debil, jeszcze nie dorósł do związku.
- Tęskniłem za tobą. - szepnął, oderwawszy się ode mnie i spojrzawszy mi w oczy. Wyglądał dziwnie, nie mogłem nic odczytać z jego twarzy. Czy mam się bać?
- Dlaczego? - zapytałem cicho, nie spuszczając wzroku, ale nie otrzymałem odpowiedzi, gdyż chłopak znów złączył nasze usta w dość namiętnym pocałunku, aż zabrakło mi tchu. Do tej pory kontakt między naszymi ustami ograniczał się do szybkich buziaków, zazwyczaj kradzionych przeze mnie. Podobała mi się ta odmiana, musiałem to przyznać, ale to było za szybko i nie wiedziałem, co mam właściwie czuć. Moje uczucia mieszały się w całym moim ciele, a w głowie panował chaos. Jak on cudownie całuje...
W pewnym momencie ktoś nacisnął klamkę i pchnął drzwi, więc poleciałem do przodu, a Byunjoo oderwał się ode mnie i pociągnął mnie w swoją stronę. Do łazienki wszedł nie kto inny, tylko nasz kochany lider.
- Oh, tu jesteście, wszędzie was szukam! Zaraz mamy odprawę, więc lepiej się ruszcie! - wrzasnął na nas nie dbając o to, gdzie właściwie jest. Ah, ta jego kultura. Przewróciłem tylko oczami, a ten tylko fuknął coś pod nosem i wyszedł, zamykając drzwi.
- Joo, musimy iś... - nie zdążyłem dokończyć zdania, gdyż Byungjoo przyciągnął mnie za kark do kolejnego pocałunku. Naprawdę z ogromną niechęcią musiałem go odepchnąć, ale nie zrobiłem tego zbyt mocno. Chwyciłem go za obie dłonie i uśmiechnąłem się do niego łobuziersko. - Lot trwa dwie godziny. Nasi kochani przyjaciele pewnie będą spać, a łazienka będzie wolna, więc...
No i znów nie skończyłem, gdyż chłopak wyciągnął mnie z pomieszczenia z taką siłą, że byłem niemal pewny, że wyrwie mi ręce. Aish, ten dzieciak, co się z nim dzisiaj dzieje? Powiedział, że za mną tęskni, ale co to do cholery miało znaczyć? Przecież jestem tu cały czas. Chyba, że chodzi mu o coś innego. O coś, co bardzo mnie rani i pewnie każdy to widzi. Nie jesteśmy już tak blisko, nie siedzimy razem, nie rozmawiamy, nie patrzymy na siebie. To boli.
Zajęliśmy już swoje miejsca w samolocie i tym razem siedzieliśmy obok siebie. Tak będzie łatwiej wyjść i są większe szanse, że nikt się nie zorientuje, a nawet jeśli to i tak się niczego nie domyślą. To głupi naród o zamkniętym umyśle, więc nikt nie wpadnie na to, że para zniewieściałych chłopaczków wymienia się śliną w toalecie samolotowej. Chyba, że ktoś nas przyłapie, w co wątpię.
Byungjoo odgrywał zimnego wobec mnie dalej i zajął się swoim telefonem, kompletnie ignorując moją obecność. Niezły z niego aktor, jest zmienny jak kobieta podczas okresu. Może na serio jest kobietą? Ma kobiecą twarz, włosy, kobiece ruchy, tylko jedna rzecz się nie zgadzała. Miałem ten zaszczyt widzieć go nago, dość interesujące przeżycie. Jego ciało jest piękne, bynajmniej ja tak uważam. Nie będę zdradzał szczegółów o tym, jak to się stało, po prostu taka sytuacja miała miejsce i o rany, jak bardzo ja chciałem wtedy go dotykać, to chyba nikogo nie dziwi. W tej sytuacji również będę musiał się powstrzymywać. Całowanie to jedno, ale coś więcej to drugie. W dodatku nie wiem, jak daleko chce zajść sam Byungjoo. Ten dzieciak jeszcze przechodzi okres dojrzewania, działa pod wpływem hormonów, więc to ja muszę mieć kontrolę nad wszystkim.
Jeżeli on się rozbierze to zemdleję.
- Hyung, masz może słuchawki? - odwróciłem się do tyłu, skąd dobiegał głos najmłodszego w naszej grupie, czyli Sangwona. Uśmiechnąłem się do niego, po czym zacząłem grzebać w swojej torbie w poszukiwaniu wspomnianego gadżetu. Znalazłem i wręczyłem mu to, o co prosił, po czym wróciłem na swoje miejsce, wgapiając się w obraz za oknem. Jeszcze nie wystartowaliśmy, bo odbywała się jakaś kontrola czy jak to tam. Nie wiem, nie znam się, lecę samolotem drugi raz w życiu i skupiam się na tym, żeby przeżyć. Zamknąłem na chwilę oczy, co okazało się błędem, gdyż zasnąłem.
Obudziło mnie dźganie w żebro, co było dość bolesne, więc od razu podskoczyłem na swoim siedzeniu i już miałem pisnąć, kiedy jakaś dłoń zakryła mi usta. Spojrzałem na twarz Byungjoo, która nie wyrażała absolutnie żadnych emocji poza... Nie wiedziałem jak miałem interpretować iskierki tańczące w jego pięknych oczach. Uspokoiłem swój oddech i strzepnąłem jego dłoń, po czym zmrużyłem oczy i wgapiłem się w niego, wyczekując jego następnego ruchu. Chłopak wstał, kiwnął głową w prawo i poszedł w tym kierunku, co chwila odwracając się i patrząc na mnie. Czyli miałem za nim iść? Tak więc zrobiłem. Po minucie przepychania się przez siedzenia doszedłem do celu, a drzwi się za mną zamknęły. Na klucz.
- Co chcesz robić, Joo? - zapytałem z lekkim uśmiechem i oparłem się o ścianę, która na szczęście była czysta. Wgapiłem się w chłopaka, dalej czekając na to, co zrobi. Na razie stał tak w bezruchu, patrząc się na mnie. To było trochę dziwne, bo nigdy się tak na mnie nie patrzył. Pokręciłem głową i oparłem ciężar swojego ciała na drugiej nodze. Czas mijał i mijał, a Byungjoo dalej nic nie robił. Zaczynałem się powoli nudzić i chyba nadszedł czas, abym wyszedł, jednak coś mi nie pozwoliło. To coś trzymało mnie za rękę i nie dało postawić kroku naprzód. Odwróciłem się, ale nie zdążyłem niczego zrobić, gdyż zostałem przyciągnięty tak, że moje ciało przylgnęło do ciała Byungjoo, który objął mnie w pasie. Czy ja śnię?
Tak, śnię.
Przetarłem sklejone oczy i podniosłem się do pozycji siedzącej, ziewając przeciągle. Rozejrzałem się po pokoju i zorientowałem się, że to nie jest pokój w dormie. Ma inny kolor ścian, inne meble, a co więcej, jest jednoosobowy, choć łóżko jest wielgachne. Rzuciłem się z powrotem na plecy i chciałem się przeturlać na drugi koniec materaca, ale coś stanęło mi na drodze. Tym czymś były plecy, dość podrapane i posiniaczone. Trochę spanikowałem, ale kiedy ta osoba przewróciła się na drugi bok, to na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech. No tak, już pamiętam.
- Hyuuung nie wierć się tak, chcę spaaaaać. - zaspany głos Byungjoo był miodem na moje uszy, choć słychać było w nim chrypę, co jednak dodawało do tego pewnego uroku, albo nawet pazura. Wyciągnąłem rękę i pogłaskałem chłopaka po roztrzepanych włosach, a na jego czole złożyłem delikatny pocałunek.
- Przepraszam, śpij dalej, Joo. - szepnąłem i przytuliłem się do niego, a mój umysł jak i serce poczuły ulgę.
1 komentarz:
HANJOO IS BACK! Aww ten ff jest taki uroczy. Chciałam Cię skrzywdzić, kiedy okazało się, że to sen, ale się uratowałaś xD
Prześlij komentarz