- I raz dwa trzy cztery...
I tak w kółko i w kółko. Banda oszołomów biegała po sali, a w powietrzu można było wyczuć zapach potu. To była już ósma... nie, dziesiąta godzina ćwiczeń. Instruktor chciał, aby jego podopieczni opanowali nowy układ do perfekcji i nie dawał im ani chwili na odpoczynek. Oczywiście nikt nie mógł się sprzeciwić, gdyż wylądowałby w takim wypadku za drzwiami.
Nagle od ścian odbił się dźwięk sygnalizujący połączenie przychodzące, a młodzież odetchnęła z ulgą. Dla nich to było coś jak dzwonek na przerwę, gdyż jeden z instruktorów musiał odebrać - jak się później okazało - bardzo ważny telefon i wyszedł z sali, zostawiając ich wszystkich samych.
- Raaaany, nareszcie! - Jiho położył się na podłogę, ciężko oddychając. Mimo iż trenował od dawna to dalej nie był przyzwyczajony do takiego wysiłku fizycznego. Cóż, natura lenia nie zmieni się od tak. To samo było z paroma innymi osobami, w tym z Taeyangiem, który postanowił przylgnąć do zimnego lustra, które podobno rano było myte.
- Hansol-ah! Obiecaaaałeś! - pisnęła radośnie Sohee, skacząc wokół czarnowłosego chłopaka, z którego pot lał się strumieniami. - Prrrrooooooszę!
- Spadaj! - jęknął i wystawił jej język, krzyżując ręce na piersi. - Kłamałem!
- Yah! Jak śmiesz okłamywać swoją noonę?!
- Nie jesteś moją nooną!
- Jestem!
- Nie jesteś!
- Jestem!
- Nie je...
- Przestańcie! - ktoś postanowił przerwać Hansolowi w pół słowa, a tym kimś okazał się być Byungjoo, który wyglądał na wkurzonego. Kto by nie był? Wszyscy byli padnięci, a ta dwójka wydzierała się na cały budynek. Obydwoje spojrzeli na młodszego kolegę trochę wystraszeni, gdyż on nigdy nie podnosił głosu. Kilka sekund później jednak wszystko wróciło do sytuacji sprzed minuty, czyli po pomieszczeniu roznosił się krzyk i pisk. Chłopak przewrócił oczami i podniósł się z podłogi, po czym podszedł do kłócącej się pary przyjaciół.
- Yah! Czy wy jesteście głusi?! - wrzasnął. - Jeżeli macie kryzys w związku to załatwcie to na zewnątrz!
- Nie jesteśmy w związku! - oburzyła się Sohee i tupnęła nogą, co w jej wykonaniu było bardzo urocze, przez co męska część zgromadzonych w sali osób zaczęła się śmiać. To nastoletni onaniści, ich śmieszą dziwne rzeczy, radzę nie wnikać.
- Jaaasne. - zachichotała Hayana siedząca w kącie razem z resztą koleżanek. Nie od dziś stroiły sobie żarty z dość ciekawej relacji pomiędzy nią a Hansolem, co bawiło prawie wszystkich.
- Byungjoo-ah - odezwał się wspomniany wcześniej chłopak i położył dłoń na ramieniu kolegi. - Opanuj swoją zazdrość i zluzuj troszeczkę.
- Zazdrość? O czym ty gadasz? - Byungjoo uniósł jedną brew w akcie zdziwienia i obrzucił starszego oceniającym spojrzeniem.
- Nie od dziś wiemy, że się we mnie kochasz i jesteś cholernie zazdrosny. - Hansol powiedział to tak, jakby wygłaszał mowę na jakimś ważnym wydarzeniu, defiladzie czy innych pierdółkach, na których się nie znam.
- Coś ty sobie znów uroił? - Byungjoo strzepnął dłoń kolegi ze swojego ramienia i starał się ignorować chichoty publiczności, a w środku aż się w nim gotowało. Dlaczego? Po raz kolejny Kim Hansol go ośmiesza, to chyba jego nowe hobby. W sumie to nie nowe, bo ten 'proces' trwa od jakiegoś czasu i nie zanosi się na to, aby się zakończył.
- Hansol, nie każdy kto z tobą wytrzymuje jest w tobie zakochany. - powiedziała Sohee jak do debila, jakim faktycznie Hansol był. Minęły trzy minuty zanim jej słowa dotarły do jego małego móżdżku. Przez ten czas jego wyraz twarzy był dość zabawny, jednak zmienił się w bardziej dziecinny, jakby niemowlak odkrył, że jak się wciśnie guzik to zabawka zacznie wydawać różne dźwięki. Cała sala wypełniła się śmiechem osób tu obecnych, a nasz kochany Hansolek spuścił głowę, zawstydzony tą sytuacją.
- Dziękuję, noona. - Byungjoo skłonił się lekko przed starszą koleżanką w podzięce za 'ratunek'. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego ciepło.
Nagle do pomieszczenia wszedł instruktor i zaklaskał w dłonie, po czym wszyscy zajęli swoje pozycje, a w powietrzu ponownie rozległa się muzyka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz