- Wiesz, chyba jesteś uzależniony od robienia zdjęć. - mruknął B-Joo, patrząc na Hansola, który z głupkowatym uśmiechem na ustach bawił się telefonem przerabiając fotografię, którą zrobił ok. 10 sekund temu. Po pomieszczeniu rozległo się głośne kliknięcie oznajmiające zapisanie zmian. Młodszy przewrócił oczami, wzdychając ciężko. Nie miał pojęcia dlaczego jego hyung tak często robił sobie z nim zdjęcia. Był zdziwiony tym, ile już Hansol miał ich w swojej kolekcji, chyba ze dwa foldery na komputerze i całą galerię na telefonie. Część z nich nie była nikomu pokazana, więc po co? Odpowiedź na to pytanie kryła się pod niebieskawą czupryną, która łaskotała szyję B-Joo. Starszy postanowił sie rozgościć i położył głowę na ramieniu kolegi, wtulając się w niego i spoglądając na ekran Nintendo, leżącego na kolanach fioletowłosego.
Wrócili do domu dość późno, jednak ku ich zaskoczeniu nie czuli się zbytnio zmęczeni. Występ w ASC był dla nich zabawą, spędzili tam czas na robieniu z siebie idiotów, więc na tym, co ToppKlass lubią najbardziej. Właśnie, ToppKlass... Cokolwiek A-Tom ćpał wymyślając tę nazwę to lepiej niech to wyrzuci, ewentualnie nie dzieli się z innymi. Po powrocie do domu chłopcy nie wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. Starsi postanowili popracować w studiu, najmłodsi zajęli się próbami wysadzenia kuchni w powietrze podczas przygotowywania czegoś względnie zjadliwego, a nasi dwaj główni tancerze siedzieli w pokoju na kanapie i grali na konsolach. Właściwie to tylko B-Joo grał, gdyż jego hyung był zajęty podziwianiem swojego oblicza na zdjęciach.
Hansol był dziwny, co zostało zdiagnozowane już pierwszego dnia ich znajomości. Zachowywał się jak dziecko, co czasami było dość irytujące. Jednak trzeba było przyznać, że nie bez powodu trafił do STARDOM. Może jego warunki wokalne nie należały do najniezwyklejszych, ale to, co potrafił zrobić ze swoim ciałem w rytmie muzyki było magią. A propos ciała, nie pasowało ono do uroczej twarzyczki chłopca, co było po prostu dziwne, jak on sam, lecz było wręcz wypełnione słodkością i uroczością. Na próbach wydawało się, że Hansol potrafi być seksowny, jednak gdy tylko piosenka się kończyła i tancerzyk zaczynał klaskać, zadowolony z efektu ich pracy to cały czar pryskał. Mówi się, że tancerze są potocznie mówiąc 'spedaleni', a Kim Hansol był tego najlepszym przykładem.
B-Joo bym inny. Przed kamerami udawał głupka, a poza nimi był po prostu... Normalny? Nie wiem, czy to dobre określenie, gdyż zdarzały mu sie swego rodzaju odchyły. Niemniej jednak należał do tych raczej spokojniejszych członków Topp Dogg i chyba był najbardziej tajemniczy, co było bardzo intrygujące. Dla kogo? Dla Hansola, oczywiście. Starszy został uznany stalkerem fioletowowłosego z różnych przyczyn, które można zauważyć praktycznie wszędzie. Jego obsesja na punkcie kontaktu fizycznego z młodszym nie należała do normalnych. W sumie żadna obsesja nie jest normalna, a wcześniejsze zdanie świadczy tylko o niekompetencji autora. Wracając do tematu, Hansol przytulał B-Joo praktycznie bez przerwy, dotykał go, łapał za rękę, bawił się jego włosami itd. Fioletowowłosy nie mógł narzekać, gdyż było to bardzo miłe, lecz czasami było tego najzwyczajniej w świecie za dużo, zwłaszcza jak byli sami.
B-Joo westchnął po raz kolejny i starał sie skupić na grze, jednak uczucie miziania na szyi było rozpraszające. Było wiadome, że Hansolkowi zaczęło się nudzić, więc postanowił skorzystać z okazji i zaczął wodzić palcem wskazującym po skórze młodszego, jakby łaskotanie go włosami miało nie wystarczyć. Cóż, nawet i to szybko mu się znudziło i postanowił zastąpić palec ustami. B-Joo w pewnym momencie przerwał grę i przekręcił głowę tak, aby móc spojrzeć na starszego z grymasem wymalowanym na jego ślicznej twarzyczce.
- Hyung, co robisz? - zapytał cicho, na co nie dostał odpowiedzi w formie słownej, tylko głupkowaty uśmieszek Hansola, który był jego znakiem rozpoznawczym. Gdy dotarło do niego, że chłopak nie zamierza mu wyjaśnić, czemu całuje go po szyi to odwrócił głowę, wracając do poprzedniego zajęcia. Starał się nie myśleć o tym, co robi jego hyung i skupić się na grze, co było dość trudne, ale możliwe.
Po dłuższej chwili Hansol postanowił przemówić. Spojrzał na swojego dongsaenga z dziecięcą miną i zamrugał uroczo, trzepocząc rzęsami.
- Byungjoo-ah, mogę zrobić ci malinkę? - zapytał przesłodzonym głosikiem, jak to już miał w zwyczaju. Młodszy spojrzał na niego zdziwiony zadanym mu pytaniem, co można było wywnioskować po nadzwyczajnie szeroko otwartymi oczami. Jak widać starszy uznał to za zgodę, bo przecież nie było powiedziane słowo 'nie'. Uśmiechnął się i zassał się na skórze chłopaka, przygryzając ją lekko. B-Joo jęknął cicho, czując dziwne uczucie rozchodzące się po jego ciele. Nie wiedział czemu, ale odchylił głowę. Hansol zachichotał i oderwał się od jego szyi, patrząc na swoje najnowsze dzieło, czym było bardzo widoczne zaczerwienienie, które rozlało się też na policzkach zawstydzonego B-Joo. Ucieszony hyung ponownie wtulił się w ciało kolegi i nie widziało mu się przestać chichotać, poruszony słodkością młodszego chłopca. Postanowił nie kończyć na tym swojej zabawy i wystawił języczek, wodząc nim po jasnej skórze B-Joo, który nie miał pojęcia co teraz zrobić, rozproszony dziwnym mrowieniem w jego żołądku. Nie od dziś miał swego rodzaju słabość do języka Hansola. Był taki... inny niż wszystkie języki, jakkolwiek to nie brzmi. Przyłapał się na tym, że są takie chwile, kiedy myśli, co ten język mógłby zrobić z jego ciałem, co zawsze kończy się tym samym: mentalnym policzkiem i wyprawą do łazienki. W tym momencie chyba też będzie tego potrzebował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz