Wspominałem już o tym, że jestem osobą
nadzwyczaj aspołeczną? Musiałem coś o tym powiedzieć, bo to bardzo ważny
element mojej osobowości. Odkąd pamiętam to nie lubiłem przebywać wśród ludzi,
czułem się lepiej będąc sam na sam z moją skromną osobą. Irytowały mnie ludzkie
zachowania, tak sztuczne i nieszczere. Nie wiem, czym to było spowodowane, ale
jak widać tak działa całe to chore społeczeństwo.
Nie mam pojęcia jak znalazłem się w
gejowskim klubie, ale po 10 minutach wdychania smrodu i patrzenia na upitych
nastolatków miałem serdecznie dość i przysiągłem sobie, że zamorduję tego
kogoś, kto mnie tu zaciągnął.
- Oj Sehunnie, rozluźnij się! Są twoje
urodziny! - pisnął entuzjastycznie Luhan, a ja chciałem wepchnąć mu do gardła
moje brudne bokserki. Tak, to on jest winowajcą i zasługuje na karę najgorszą z
najgorszych. Tak, to prawda, był 12 kwietnia, czyli dzień, w którym przetarłem
twarzą pochwę mojej matki. Nie widziałem w tym dniu nic godnego świętowania,
ale moi durni 'przyjaciele' uparli się, żeby tu przyjść. W sumie to nie wiem
dlaczego wybrali właśnie to miejsce, ale sądząc po tym jak Chanyeol mizdrzył
się do młodziutkiego kelnera śmiem sądzić, że to właśnie dlatego. Czyżby potwora
w końcu znalazła swojego amatora? Yay, tak bardzo mi z tego powodu wszystko
jedno.
- Mamy dla ciebie niespodziankę! -
oznajmił Jongdae z tajemniczym uśmieszkiem, co włączyło czerwoną lampkę w mojej
głowie z napisem 'uciekaj zanim stanie się coś, czego będziesz żałował do końca
życia'. Tak wiem, ten napis był stanowczo za długi, żeby zmieścić się na małej
lampce, ale to tylko taka metafora, mam do niej prawo.
Zanim zdążyłem zaprotestować to zostałem
wepchnięty do jednej z... właściwie to nie wiem jak nazwać to pomieszczenia.
Loża vipów, czy coś w tym stylu. Trzy ściany, niby parapet z butelkami
alkoholu, przez który pewnie każdy skończy w toalecie w otoczeniu barwnych
wymiocin, wielka kanapa składająca się z trzech części, co tworzyło pewnego
rodzaju kwadrat bez jednej krawędzi, a na środku rura aż do samego sufitu. To
się nie skończy dobrze.
Zostałem posadzony na kanapie stojącej
naprzeciw wejścia, a moi koledzy usiedli na częściach bocznych. Zaraz... kogoś
brakowało. No tak, Chen gdzieś wybył i bardzo mnie ten fakt cieszył, jednak coś
mi mówiło, że moja radość nie potrwa długo. Chłopak wrócił bardzo szybko, w
dodatku nie sam. Towarzyszył mu średniego wzrostu mężczyzna, który poza
obcisłymi slipkami i maską na twarzy nie miał na sobie nic. Hm, czy opalenizna
się liczy? Sztuczna czy nie, wyglądała zaskakująco dobrze. Jongdae klasnął w
dłonie i zajął miejsce obok Minseoka, a tajemniczy nieznajomy podszedł do rury
i zaczął wywijać swoim ciałem w rytm muzyki. Musiałem przyznać z naprawdę
wielkim bólem serca, że ten widok należał do przyjemnych, a to przecież był
dopiero początek. Zabawa się rozkręcała, a striptizer szedł na całość. Po
wylądowaniu na podłodze po kilku trickach akrobatycznych na tym dziwnym kawałku
metalu, chłopak stanął pomiędzy moimi rozłożonymi nogami i schodził coraz
niżej, kręcąc przy tym swoim zgrabnie podkreślonym przez połyskujący materiał
tyłkiem. Wiedziałem, do czego to zmierza, więc wziąłem głęboki oddech, aby
uspokoić swój umysł. Samokontrola, nie mogę jej stracić.
Kiedy było już po wszystkim to czym
prędzej wróciłem do domu, gdzie zostawiłem swój telefon. Wiedziałem, że
zapomniałem go wziąć przed wyjściem z kolegami i chciałem po niego wrócić, ale
mi na to nie pozwolili, banda kretynów.
Wziąłem szybki, naprawdę szybki prysznic
i wskoczyłem do łóżka razem z moim małym elektronicznym skarbem. Uśmiechnąłem
się widząc skrzynkę kompletnie zawaloną wiadomościami od Kaia. Chłopak wysłał
mi z pierdyliard życzeń i miłych słów, a ja nie mogłem powstrzymać rumieńców
pojawiających się na moich bladych jak ściany policzkach. Jednak kilka literek
to za mało, chciałem usłyszeć jego głos, chociaż tyle. Przygryzłem delikatnie
wargę, próbując jeszcze raz rozważyć to, czy powinienem do niego zadzwonić czy
nie, ale mój kciuk postanowił zadecydować za mnie. Nim się obejrzałem, to
usłyszałem niepewne "słucham?". Cholera.
Przełknąłem głośno ślinę, starając się
pozbyć tej okropnej guli w gardle uniemożliwiającej mi wydanie z siebie
jakiegokolwiek normalnego dźwięku. Co ja mam mu powiedzieć? Co jeśli wyjdę na
kretyna i już więcej nie będzie drugiej szansy? Co jeśli on nie chce ze mną
rozmawiać?
- Em, jest tam kto? – głos po drugiej
stronie był bardzo przyjemny dla ucha, co dało mi nadzieję na to, że jednak
tego nie zepsułem. Wziąłem głęboki wdech i postanowiłem się w końcu odezwać.
- Um, dobry wieczór. – brawo Sehun, lepiej
się nie dało, dostaniesz za to Nobla. – Czy rozmawiam z Kaiem?
-Sehun? No tak, przecież mam cię w
kontaktach. – śmiech chłopaka dotarł do moich uszu i trochę mnie uspokoił.
Gdyby Kai nie chciał ze mną rozmawiać to pewnie by się dawno rozłączył albo
wcale nie odebrał, czyż nie? Miałem taką nadzieję.
- Racja, wybacz. Moja głupota czasem mnie
przytłacza. – zaśmiałem się głupkowato i przewróciłem na brzuch. – Przepraszam,
że ci nie odpisałem, ale moi durni koledzy nie pozwolili mi się wrócić po
telefon, który przez przypadek zostawiłem w domu.
- Nic nie szkodzi, domyśliłem się, że
pewnie gdzieś cię zabrali. Jak się bawiłeś?
- Było lepiej niż sądziłem, ale to i tak
nie jest szczyt moich marzeń. – powiedziałem dość cicho, zastanawiając się, czy
powinienem dokończyć moją wypowiedź. Po raz kolejny straciłem kontrolę i moja
krtań przemówiła za mnie. - Wolałbym spędzić moje urodziny z tobą.
W odpowiedzi usłyszałem tylko słodki
chichot, który pozbył się moich obaw. Jeśli Kai mnie do tej pory nie
znienawidził, to jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Rozmawialiśmy tak aż do rana, o wszystkim
i o niczym. Jego głos był miodem na moje uszy, mógłbym słuchać jego opowieści
godzinami, przysięgam. Jednak myśl o tym, jak cudownie muszą poruszać się jego
wargi, kiedy mówi, zaczynała być niebezpieczna, przez co dostawałem dreszczy.
Po słodkim ‘dobranoc’ mieliśmy mały dylemat, kto powinien się rozłączyć
pierwszy i ustaliliśmy, że zrobimy to w tym samym momencie. Może to wydawać się
głupie, ale dla mnie znaczyło to więcej niż cokolwiek.
Od tej pory rozmawialiśmy ze sobą co
wieczór. Ku naszemu zaskoczeniu nie brakowało nam tematów do rozmów, mimo iż
nasz drobny flirt ciągnie się już kilka miesięcy. Zdałem sobie sprawę, jak
bardzo mi na nim zależy. Rozmowy to kolejny etap naszej wspaniałej znajomości.
