sobota, 4 października 2014

Sól w oku? Część II



Wspominałem już o tym, że jestem osobą nadzwyczaj aspołeczną? Musiałem coś o tym powiedzieć, bo to bardzo ważny element mojej osobowości. Odkąd pamiętam to nie lubiłem przebywać wśród ludzi, czułem się lepiej będąc sam na sam z moją skromną osobą. Irytowały mnie ludzkie zachowania, tak sztuczne i nieszczere. Nie wiem, czym to było spowodowane, ale jak widać tak działa całe to chore społeczeństwo.
Nie mam pojęcia jak znalazłem się w gejowskim klubie, ale po 10 minutach wdychania smrodu i patrzenia na upitych nastolatków miałem serdecznie dość i przysiągłem sobie, że zamorduję tego kogoś, kto mnie tu zaciągnął.
- Oj Sehunnie, rozluźnij się! Są twoje urodziny! - pisnął entuzjastycznie Luhan, a ja chciałem wepchnąć mu do gardła moje brudne bokserki. Tak, to on jest winowajcą i zasługuje na karę najgorszą z najgorszych. Tak, to prawda, był 12 kwietnia, czyli dzień, w którym przetarłem twarzą pochwę mojej matki. Nie widziałem w tym dniu nic godnego świętowania, ale moi durni 'przyjaciele' uparli się, żeby tu przyjść. W sumie to nie wiem dlaczego wybrali właśnie to miejsce, ale sądząc po tym jak Chanyeol mizdrzył się do młodziutkiego kelnera śmiem sądzić, że to właśnie dlatego. Czyżby potwora w końcu znalazła swojego amatora? Yay, tak bardzo mi z tego powodu wszystko jedno.
- Mamy dla ciebie niespodziankę! - oznajmił Jongdae z tajemniczym uśmieszkiem, co włączyło czerwoną lampkę w mojej głowie z napisem 'uciekaj zanim stanie się coś, czego będziesz żałował do końca życia'. Tak wiem, ten napis był stanowczo za długi, żeby zmieścić się na małej lampce, ale to tylko taka metafora, mam do niej prawo.
Zanim zdążyłem zaprotestować to zostałem wepchnięty do jednej z... właściwie to nie wiem jak nazwać to pomieszczenia. Loża vipów, czy coś w tym stylu. Trzy ściany, niby parapet z butelkami alkoholu, przez który pewnie każdy skończy w toalecie w otoczeniu barwnych wymiocin, wielka kanapa składająca się z trzech części, co tworzyło pewnego rodzaju kwadrat bez jednej krawędzi, a na środku rura aż do samego sufitu. To się nie skończy dobrze.
Zostałem posadzony na kanapie stojącej naprzeciw wejścia, a moi koledzy usiedli na częściach bocznych. Zaraz... kogoś brakowało. No tak, Chen gdzieś wybył i bardzo mnie ten fakt cieszył, jednak coś mi mówiło, że moja radość nie potrwa długo. Chłopak wrócił bardzo szybko, w dodatku nie sam. Towarzyszył mu średniego wzrostu mężczyzna, który poza obcisłymi slipkami i maską na twarzy nie miał na sobie nic. Hm, czy opalenizna się liczy? Sztuczna czy nie, wyglądała zaskakująco dobrze. Jongdae klasnął w dłonie i zajął miejsce obok Minseoka, a tajemniczy nieznajomy podszedł do rury i zaczął wywijać swoim ciałem w rytm muzyki. Musiałem przyznać z naprawdę wielkim bólem serca, że ten widok należał do przyjemnych, a to przecież był dopiero początek. Zabawa się rozkręcała, a striptizer szedł na całość. Po wylądowaniu na podłodze po kilku trickach akrobatycznych na tym dziwnym kawałku metalu, chłopak stanął pomiędzy moimi rozłożonymi nogami i schodził coraz niżej, kręcąc przy tym swoim zgrabnie podkreślonym przez połyskujący materiał tyłkiem. Wiedziałem, do czego to zmierza, więc wziąłem głęboki oddech, aby uspokoić swój umysł. Samokontrola, nie mogę jej stracić.

Kiedy było już po wszystkim to czym prędzej wróciłem do domu, gdzie zostawiłem swój telefon. Wiedziałem, że zapomniałem go wziąć przed wyjściem z kolegami i chciałem po niego wrócić, ale mi na to nie pozwolili, banda kretynów.
Wziąłem szybki, naprawdę szybki prysznic i wskoczyłem do łóżka razem z moim małym elektronicznym skarbem. Uśmiechnąłem się widząc skrzynkę kompletnie zawaloną wiadomościami od Kaia. Chłopak wysłał mi z pierdyliard życzeń i miłych słów, a ja nie mogłem powstrzymać rumieńców pojawiających się na moich bladych jak ściany policzkach. Jednak kilka literek to za mało, chciałem usłyszeć jego głos, chociaż tyle. Przygryzłem delikatnie wargę, próbując jeszcze raz rozważyć to, czy powinienem do niego zadzwonić czy nie, ale mój kciuk postanowił zadecydować za mnie. Nim się obejrzałem, to usłyszałem niepewne "słucham?". Cholera.
Przełknąłem głośno ślinę, starając się pozbyć tej okropnej guli w gardle uniemożliwiającej mi wydanie z siebie jakiegokolwiek normalnego dźwięku. Co ja mam mu powiedzieć? Co jeśli wyjdę na kretyna i już więcej nie będzie drugiej szansy? Co jeśli on nie chce ze mną rozmawiać?
- Em, jest tam kto? – głos po drugiej stronie był bardzo przyjemny dla ucha, co dało mi nadzieję na to, że jednak tego nie zepsułem. Wziąłem głęboki wdech i postanowiłem się w końcu odezwać.
- Um, dobry wieczór. – brawo Sehun, lepiej się nie dało, dostaniesz za to Nobla. – Czy rozmawiam z Kaiem?
-Sehun? No tak, przecież mam cię w kontaktach. – śmiech chłopaka dotarł do moich uszu i trochę mnie uspokoił. Gdyby Kai nie chciał ze mną rozmawiać to pewnie by się dawno rozłączył albo wcale nie odebrał, czyż nie? Miałem taką nadzieję.
- Racja, wybacz. Moja głupota czasem mnie przytłacza. – zaśmiałem się głupkowato i przewróciłem na brzuch. – Przepraszam, że ci nie odpisałem, ale moi durni koledzy nie pozwolili mi się wrócić po telefon, który przez przypadek zostawiłem w domu.
- Nic nie szkodzi, domyśliłem się, że pewnie gdzieś cię zabrali. Jak się bawiłeś?
- Było lepiej niż sądziłem, ale to i tak nie jest szczyt moich marzeń. – powiedziałem dość cicho, zastanawiając się, czy powinienem dokończyć moją wypowiedź. Po raz kolejny straciłem kontrolę i moja krtań przemówiła za mnie. - Wolałbym spędzić moje urodziny z tobą.
W odpowiedzi usłyszałem tylko słodki chichot, który pozbył się moich obaw. Jeśli Kai mnie do tej pory nie znienawidził, to jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Rozmawialiśmy tak aż do rana, o wszystkim i o niczym. Jego głos był miodem na moje uszy, mógłbym słuchać jego opowieści godzinami, przysięgam. Jednak myśl o tym, jak cudownie muszą poruszać się jego wargi, kiedy mówi, zaczynała być niebezpieczna, przez co dostawałem dreszczy. Po słodkim ‘dobranoc’ mieliśmy mały dylemat, kto powinien się rozłączyć pierwszy i ustaliliśmy, że zrobimy to w tym samym momencie. Może to wydawać się głupie, ale dla mnie znaczyło to więcej niż cokolwiek.

Od tej pory rozmawialiśmy ze sobą co wieczór. Ku naszemu zaskoczeniu nie brakowało nam tematów do rozmów, mimo iż nasz drobny flirt ciągnie się już kilka miesięcy. Zdałem sobie sprawę, jak bardzo mi na nim zależy. Rozmowy to kolejny etap naszej wspaniałej znajomości.

sobota, 16 sierpnia 2014

Bangtan Shore: Odcinek Drugi.

Jeongguk: Naaah wszystko mnie boli. *ziewa*

V: Mam wrażenie, że mi stopy odpadną. *głupi uśmiech*

J-Hope: Ma ktoś tabletkę?

Suga: Było warto zarzygać łazienkę, oj było.

RapMon: W ogóle co my wczoraj robiliśmy?


Jimin: Wczoraj byliśmy na pierwszej imprezie w Topp Dogg House, fajny klub, trochę LGBT.

Jin: Wszędzie striptizerki i striptizerzy, a ja i tak byłem od nich ładniejszy.

Jeongguk: Jih hyung się raz wkurzył i ściągnął jedną laskę z platformy i sam zaczął tam tańczyć.

Suga: Nieźle na tym zarobił, wszyscy wkładali mu hajs w spodnie.

V: Też bym tak chciał, ale miałem ważniejsze rzeczy do roboty.

J-Hope: Taehyung kłócił się z barmanem, bo ten źle wymieszał mu drinka.

RapMon: Debil.

V: No dziesięć razy mu tłumaczyłem, że ma mieszać w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, a
nie odwrotnie!

Jeongguk: Taehyung hyung wziął tę szklankę i rzucił nią o ścianę.

Suga: No i go wyprowadzili.

Jin: Biedaczek.

V: Ale i tak wróciłem!

J-Hope: Tym razem był grzeczny, siedział sobie grzecznie w naszej loży.

Suga: I się miział.

Jeongguk: Ze mną *uroczy uśmiech*.

RapMon: Tańczyliśmy, bawiliśmy się...

Jin: Piliśmy...

J-Hope: Dużo...

V: Intensywnie...

Jeongguk: Na całego.


Jimin: Po powrocie do domu nie było jednak tak kolorowo, bo czekał na nas Hobeom.

Jin: Musieliśmy wysłuchiwać jego kazania.

Suga: Nakazów...

Jeongguk: Zakazów...

RapMon: Morałów...

Jin: Ale z niego pizdeczka, jeszcze większa niż moja.

RapMon: ...

Jimin: ...

Suga: ...

Hobeom: ...

Świat: ...

Jin: To znaczy ja, jeszcze większa niż ja.

Świat: Okeeeej...


RapMon: Po dwóch godzinach mogliśmy się położyć spać.

Suga: Od razu zasnąłem, byłem padnięty.

J-Hope: Mi tam się nie chciało spać *śmiech*.

Jin: Hoseok był nazbyt żywy.

Jeongguk: Ale miał dobry pomysł.

Jimin: Wysmarowali mi twarz pastą do butów. Skąd oni to wzięli to ja nie mam pojęcia.

V: Hyung poprosił mnie i młodego o pomoc, on smarował, a my pilnowaliśmy.

Jeongguk: Do twarzy mu było.

Suga: Czekoladka, mniam.

Jimin: Jeszcze się zemszczę!


Jeongguk: No i się zemścił...

V: I to było nawet zabawne.

J-Hope: Ta, bo skrzywdził tylko mnie *płacze*.

RapMon: Te dzieci to naprawdę nie mają nic do roboty....

Hobeom: Już niedługo *złowieszczy śmiech*.

Suga: Wchodzę do sypialni, patrzę...

Jin: A tam...

J-Hope: Wygolone brwi i jedna łydka...

Jimin: Wykwintne, prawda? *śmiech*

J-Hope: Nie.

Suga: Musiałem zamknąć Jimina w bzykalni, żeby mu się nic nie stało, bo Hoseok był wściekły.

RapMon: Razem się zamknęli i byli dość cicho, to podejrzane.... Nie żebym podsłuchiwał.

Jin: Podsłuchiwał.

RapMon: Ale nie byłem w tym sam!

Hobeom: ... Banda zboczeńców.


piątek, 1 sierpnia 2014

Bangtan Shore: Odcinek Pierwszy.

Jimin: Ayooo wassup wassuuuuuup *śmiech*
Jestem Jimin, ohhhh Jimin~
Cudny jestem, co nie? *pozuje* Oh jestem.
Mam 19 lat, interesuję się tańcem, ale nie takim zwykłym. Jest on troszeczkę bardziej... zmysłowy?

Jeongguk: Pedalski.

Jimin: Morda mi tam! *nerwowy uśmiech* Na czym to ja... oh tak.
Tańczę odkąd pamiętam, już jako mały brzdąc zaczynałem wstawiać pierwsze kroki w rytm jakiejś muzyki. To samo się działo, nie umiem tego wytłumaczyć.
~
Jeongguk: Bo jesteś głupi.

Jimin: WYPROWADŹCIE GO STĄD! Ten dzieciak...
W każdym razie, taniec to coś, czym chciałbym się zająć tak na całego. Nie obraziłbym się, gdyby mi za to dobrze płacili *śmiech*.
Jestem osobą śmiałą, nie krępuję się prawie niczym.
Jestem zabawny.

Jeongguk: Nie jest.

V: Potwierdzam.

J-Hope: Jimin to drewno.

Jimin: Jestem też bardzo rozrywkowy, imprezy to mój żywioł i zawsze jestem w centrum uwagi.

Jeongguk: Jak małpa w cyrku.



Jimin: Przyjechałem do willi jako ostatni, no niestety punktualność nie jest moją specjalnością *śmiech*. Nie ma mnie w trailerze, bo się spóźniłem na nagrywanie, no tak wyszło. *smutek*
Otwieram drzwi, wprowadzam swoje walizki, idę dalej, patrzę...
A tam on.
Mój bóg.

Suga: Tam zaraz bóg. Tak sobie tylko stałem przy lodówce.

Jimin: Wiedziałem już, z kim wyląduję w bzykalni *śmiech*.

Suga: Ta... *smutna muzyczka w tle*. Choć lepszy rydz niż nic.

V: Spali ze sobą?

Jeongguk: Pierdolisz *zdziwko*.

Jin: Nie no, no co wy, to dopiero pierwszy dzień.

RapMon: Wszyscy zeszliśmy się na dół, aby się nawzajem przywitać. Przytulaski, buzi buzi i takie tam.

Suga: No i wyjąłem wódkę z lodówki. Jak no na sucho się witać? No gdzie.

J-Hope: Tam sobie wypiliśmy, kulturalnie, z klasą.

Jeongguk: Hoseok skakał po kanapach...

V: Usiedliśmy sobie na tarasie i gadaliśmy.

Suga: No i potem się zaczęło...

Jin: Muzyka.

J-Hope: Wódka.

RapMon: Kolorowe światła.

J-Hope: Więcej wódki.

V: Dzikie densy.

J-Hope: No i szampaaaaan!

Suga: Niezła impreza, tak na początek.

Jimin: Oczywiście musiałem użyć swych wdzięków.

Jeongguk: Jimin podarował Yoongiemu lapdance.

V: A potem poszli do bzykalni.

Suga: Fajnie było.

Jimin: Pogadaliśmy sobie.

Jin: Coś za cicho tam było, nie żebym podsłuchiwał...

RapMon: Podsłuchiwał.

Jin: Ej!

Suga: W sumie to nic się nie zadziało.

Jimin: Odpadliśmy po jakiejś godzinie rozmowy.

Suga: Poszliśmy spać.

Jimin: Wtuleni w siebie~

Jeongguk: Trafił swój na swego.

V: Każda potwora...

Jeongguk: Nazywa się Jimin.



RapMon: Następnego dnia...

Jin: O Boże...

J-Hope: No nieciekawie było *śmiech*.

Jeongguk: Wszystko zarzygane...

V: Niezły burdel.

Jimin: Burdel shore.

Suga: A ja tam się przynajmniej wyspałem.

RapMon: Otworzyłem oczy, podniosłem się, rozejrzałem...

Jin: Nagle usłyszałem kroki...

Jeongguk: Ja tam nic nie słyszałem.

V: Poczułem jak ktoś mnie uderza w głowę.

J-Hope: Wszyscy się zerwali, a tam kto?

Suga: Nasz szefunio, Hobeom.

Jimin: Tak patrzy się na nas z takim politowaniem.

Jin: Współczułem mu.

Jeongguk: Biedny.

RapMon: Kazał nam się ogarnąć...

Jin: I posprzątać...

V: A w nagrodę za to...

J-Hope: Mieliśmy dostać wejściówki do klubu.

Wszyscy: IMPREZAAA!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie chciało mi się kolorować, przepraszam.
Dziękuję za komentarze i proszę (a wręcz błagam) o następne.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Bangtan Shore: Trailer.

Za trzy, dwa, jeden... BANGTAN SHORE!




Siedmiu chłopaków, siedem tygodni oraz więcej niż siedem okazji do imprezowania i dobrej zabawy! Takie rzeczy tylko w Bangtan Shore! Castingi odbywały się przez ostatnie trzy miesiące, podczas których nasi eksperci starali się wybrać najodpowiedniejsze osoby do naszego reality show. Szukaliśmy osób, które zapadną głęboko w waszej pamięci jako pełne pozytywnej energii i potrafiące dobrze się bawić. Kiedy w końcu nam się to udało, zaprosiliśmy je do wspaniałej, świetnie wyposażonej willi na obrzeżach.

 Jesteście gotowi, by ich poznać? 

 Witam wszystkich! Jestem Kim Seokjin, ale wszyscy nazywają mnie księżniczką, muah! 
 Ayo wassup! Min Yoongi, słodki cukiereczek i ostry zawodnik !
 Yo yo yo, Kim Namjoon aka Rap Monster oraz Sex Monster! 
 Hope Hope Hope, J-Hope, WOHOO! 
 Kim Taehyung, turn up! 
 Ohhhhh Jiminnnn~! 
 Złoty chłopiec, Jeon Jeongguk, mogę mówić do ciebie mamusiu, bejbe. 


Pierwszy dzień, pierwsze spotkanie i pierwsze... zniszczenia?

 Jimin : No więc...
 V : Ah...
 Jin : No cóż....
 Jeongguk :To takie żenujące...
 J-Hope : Niezły początek, z pompą!
 Suga : . . . bez komentarza.
 RapMon : Ale ja tylko chciałem wnieść walizkę do środka! Nie miałem zamiaru niszczyć tych drzwi...


Lepiej o tym nie wspominać...

 Jin : Jestem Kim Seokjin, ale wszyscy mówią na mnie Jin, tak dla ułatwienia, haha *niezręczna cisza*…
Mam 22 lata, śpiewam, wyglądam, tańczę trochę... nie bardzo. *niezręczna cisza x 2*…
Mam chłopaka! Jest cudowny, ale co ważniejsze, ma duuuuuużo hajsu, choć nie tylko to się liczy. *kłamca*. Przyszedłem tu, aby się dobrze bawić, poznać nowych ludzi i takie tam... no *śmiech*.


 Suga : . . . to już? Oh... Jestem Suga, raper, tekściarz i zawodowy łamacz serc *oczko*. Dziewczęta i chłopcy lgną do mnie jak osy do cukru *śmiech* a ja nie mam serca odmówić. Chociaż moją miłością jest jednak muzyka, ona zawsze jest pierwszą damą.
Lubię jeść i spać, to mój plan na życie. Lubię też imprezować, ale nienawidzę porannego kaca. No niestety, nie dogodzisz.
Jestem tu, aby przeżyć coś niezapomnianego i może spotkać kogoś na więcej niż jedna noc *uśmiech*.


 RapMon : Beat I’mma monster I rap with a prospect, yeah I rap with a mindset I’m a suspect yeahhh~
Namjoon, raper, tekściarz, producent, zajebisty gość. *śmiech*
Jestem gangsterem, a laski to lubią *uśmiech*.
Interesuję się wszystkim, co związane z muzyką... no może oprócz tańca *śmiech*. Jestem Rap Monster, nie Dance Monster *śmiech x 2*.
Nie lubię zbytnio imprez, ale są wakacje, trzeba się zabawić, right?
Mam nadzieję, że to będzie przygoda życia.


 J-Hope : Because of who? Because of J-Hope!
Jestem Jung Hoseok, chłopak pełen nadziei na dobrą zabawę, EEEEHAAAA!
Mówią, że jestem chory psychicznie, a ja jestem tylko pełen pozytywnej energii i entuzjazmu *śmiech*.
Jestem raperem, tancerzem, troszkę podśpiewuję, ale głównie zajmuję się rozrywaniem innych osób... *cisza*… to brzmi źle.
Będę sobą i dzięki temu Bangtan Shore będzie hitem!

 V : Zzzzzzzzzz . . . Let's go party!
Jestem Kim Tae... Taehyung Kim *śmiech*.
Jestem kosmitą! *cisza* … TURN UP!
Lubię śpiewać i biegać po ulicy, kiedy jest już ciemno.
Jestem dziwny, bynajmniej tak o mnie mówią, ale kto by się tam przejmował.
Zaczynajmy! Już teraz tak! IMPRRRRREZA!

 Jeongguk : Jeon Jeongguk, lat 17, tancerz i wokalista.
. . .
I'm done.

Czekajcie cierpliwie!

niedziela, 11 maja 2014

I missed you.

- Yah, Hansol hyung, pójdziesz ze mną do łazienki? - uniosłem wzrok z wyświetlacza mojego telefonu, aby zobaczyć, któż zwraca się do mnie z prośbą. Byłem zaskoczony widząc tę śliczną buźkę należącą do Byungjoo i pewnie było to mnie widać. Już tak mam, że na mojej twarzy maluje się każda emocja, którą w danej chwili przeżywam. Pokerzystą to ja nie zostanę, jestem pewien.
- Jasne, chodź. - odparłem potakując, po czym podniosłem się z dość niewygodnego krzesełka i poczłapałem za młodszym, po drodze mijając dziewczyny, które robiły nam zdjęcia. Uśmiechnąłem się do nich i pomachałem, po czym wszedłem do lotniskowej toalety. Rozejrzałem się wokół siebie i westchnąłem niezadowolony. Jak to możliwe, że było tutaj tak brudno? Czy oni tu nie sprzątają? Serio, to trochę przykre, że pracodawca płaci pracownikowi za nic, a ten ma jeszcze pretensje. No cóż, ja osobiście na to nic nie poradzę, mogę sobie tylko ponarzekać, co i tak nie zmieni nic a nic.
W pewnym momencie poczułem, jak ktoś popycha mnie na zamknięte drzwi. Nie zdążyłem nic powiedzieć, gdy czyjeś usta przyssały się do moich. O cholera...
Mimowolnie zamknąłem oczy i dałem się przycisnąć do kawałka drewna, odwzajemniając pocałunek. Zarzuciłem ręce na szyję chłopaka i rozchyliłem wargi, pozwalając mu na więcej. Musiałem przyznać, że nie spodziewałem się, że Byungjoo zaciągnie mnie do łazienki, aby się całować. Ostatnio między nami się nie układało, praktycznie ze sobą nie rozmawialiśmy, więc to chyba normalne, że nie mogłem przewidzieć takiego obrotu sprawy. W dodatku Byungjoo nigdy nie wykazywał żadnej chęci do bliskości, więc to było podwójnie dziwne. To zawsze ja go przytulałem, całowałem, trzymałem za rękę, on chciał tylko rozmawiać czy się wygłupiać. To jeszcze dziecko, szczeniak i totalny debil, jeszcze nie dorósł do związku.
- Tęskniłem za tobą. - szepnął, oderwawszy się ode mnie i spojrzawszy mi w oczy. Wyglądał dziwnie, nie mogłem nic odczytać z jego twarzy. Czy mam się bać?
- Dlaczego? - zapytałem cicho, nie spuszczając wzroku, ale nie otrzymałem odpowiedzi, gdyż chłopak znów złączył nasze usta w dość namiętnym pocałunku, aż zabrakło mi tchu. Do tej pory kontakt między naszymi ustami ograniczał się do szybkich buziaków, zazwyczaj kradzionych przeze mnie. Podobała mi się ta odmiana, musiałem to przyznać, ale to było za szybko i nie wiedziałem, co mam właściwie czuć. Moje uczucia mieszały się w całym moim ciele, a w głowie panował chaos. Jak on cudownie całuje...
W pewnym momencie ktoś nacisnął klamkę i pchnął drzwi, więc poleciałem do przodu, a Byunjoo oderwał się ode mnie i pociągnął mnie w swoją stronę. Do łazienki wszedł nie kto inny, tylko nasz kochany lider.
- Oh, tu jesteście, wszędzie was szukam! Zaraz mamy odprawę, więc lepiej się ruszcie! - wrzasnął na nas nie dbając o to, gdzie właściwie jest. Ah, ta jego kultura. Przewróciłem tylko oczami, a ten tylko fuknął coś pod nosem i wyszedł, zamykając drzwi.
- Joo, musimy iś... - nie zdążyłem dokończyć zdania, gdyż Byungjoo przyciągnął mnie za kark do kolejnego pocałunku. Naprawdę z ogromną niechęcią musiałem go odepchnąć, ale nie zrobiłem tego zbyt mocno. Chwyciłem go za obie dłonie i uśmiechnąłem się do niego łobuziersko. - Lot trwa dwie godziny. Nasi kochani przyjaciele pewnie będą spać, a łazienka będzie wolna, więc...
No i znów nie skończyłem, gdyż chłopak wyciągnął mnie z pomieszczenia z taką siłą, że byłem niemal pewny, że wyrwie mi ręce. Aish, ten dzieciak, co się z nim dzisiaj dzieje? Powiedział, że za mną tęskni, ale co to do cholery miało znaczyć? Przecież jestem tu cały czas. Chyba, że chodzi mu o coś innego. O coś, co bardzo mnie rani i pewnie każdy to widzi. Nie jesteśmy już tak blisko, nie siedzimy razem, nie rozmawiamy, nie patrzymy na siebie. To boli.

Zajęliśmy już swoje miejsca w samolocie i tym razem siedzieliśmy obok siebie. Tak będzie łatwiej wyjść i są większe szanse, że nikt się nie zorientuje, a nawet jeśli to i tak się niczego nie domyślą. To głupi naród o zamkniętym umyśle, więc nikt nie wpadnie na to, że para zniewieściałych chłopaczków wymienia się śliną w toalecie samolotowej. Chyba, że ktoś nas przyłapie, w co wątpię.
Byungjoo odgrywał zimnego wobec mnie dalej i zajął się swoim telefonem, kompletnie ignorując moją obecność. Niezły z niego aktor, jest zmienny jak kobieta podczas okresu. Może na serio jest kobietą? Ma kobiecą twarz, włosy, kobiece ruchy, tylko jedna rzecz się nie zgadzała. Miałem ten zaszczyt widzieć go nago, dość interesujące przeżycie. Jego ciało jest piękne, bynajmniej ja tak uważam. Nie będę zdradzał szczegółów o tym, jak to się stało, po prostu taka sytuacja miała miejsce i o rany, jak bardzo ja chciałem wtedy go dotykać, to chyba nikogo nie dziwi. W tej sytuacji również będę musiał się powstrzymywać. Całowanie to jedno, ale coś więcej to drugie. W dodatku nie wiem, jak daleko chce zajść sam Byungjoo. Ten dzieciak jeszcze przechodzi okres dojrzewania, działa pod wpływem hormonów, więc to ja muszę mieć kontrolę nad wszystkim.
Jeżeli on się rozbierze to zemdleję.
- Hyung, masz może słuchawki? - odwróciłem się do tyłu, skąd dobiegał głos najmłodszego w naszej grupie, czyli Sangwona. Uśmiechnąłem się do niego, po czym zacząłem grzebać w swojej torbie w poszukiwaniu wspomnianego gadżetu. Znalazłem i wręczyłem mu to, o co prosił, po czym wróciłem na swoje miejsce, wgapiając się w obraz za oknem. Jeszcze nie wystartowaliśmy, bo odbywała się jakaś kontrola czy jak to tam. Nie wiem, nie znam się, lecę samolotem drugi raz w życiu i skupiam się na tym, żeby przeżyć. Zamknąłem na chwilę oczy, co okazało się błędem, gdyż zasnąłem.
Obudziło mnie dźganie w żebro, co było dość bolesne, więc od razu podskoczyłem na swoim siedzeniu i już miałem pisnąć, kiedy jakaś dłoń zakryła mi usta. Spojrzałem na twarz Byungjoo, która nie wyrażała absolutnie żadnych emocji poza... Nie wiedziałem jak miałem interpretować iskierki tańczące w jego pięknych oczach. Uspokoiłem swój oddech i strzepnąłem jego dłoń, po czym zmrużyłem oczy i wgapiłem się w niego, wyczekując jego następnego ruchu. Chłopak wstał, kiwnął głową w prawo i poszedł w tym kierunku, co chwila odwracając się i patrząc na mnie. Czyli miałem za nim iść? Tak więc zrobiłem. Po minucie przepychania się przez siedzenia doszedłem do celu, a drzwi się za mną zamknęły. Na klucz. 
- Co chcesz robić, Joo? - zapytałem z lekkim uśmiechem i oparłem się o ścianę, która na szczęście była czysta. Wgapiłem się w chłopaka, dalej czekając na to, co zrobi. Na razie stał tak w bezruchu, patrząc się na mnie. To było trochę dziwne, bo nigdy się tak na mnie nie patrzył. Pokręciłem głową i oparłem ciężar swojego ciała na drugiej nodze. Czas mijał i mijał, a Byungjoo dalej nic nie robił. Zaczynałem się powoli nudzić i chyba nadszedł czas, abym wyszedł, jednak coś mi nie pozwoliło. To coś trzymało mnie za rękę i nie dało postawić kroku naprzód. Odwróciłem się, ale nie zdążyłem niczego zrobić, gdyż zostałem przyciągnięty tak, że moje ciało przylgnęło do ciała Byungjoo, który objął mnie w pasie. Czy ja śnię?

Tak, śnię.
Przetarłem sklejone oczy i podniosłem się do pozycji siedzącej, ziewając przeciągle. Rozejrzałem się po pokoju i zorientowałem się, że to nie jest pokój w dormie. Ma inny kolor ścian, inne meble, a co więcej, jest jednoosobowy, choć łóżko jest wielgachne. Rzuciłem się z powrotem na plecy i chciałem się przeturlać na drugi koniec materaca, ale coś stanęło mi na drodze. Tym czymś były plecy, dość podrapane i posiniaczone. Trochę spanikowałem, ale kiedy ta osoba przewróciła się na drugi bok, to na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech. No tak, już pamiętam.
- Hyuuung nie wierć się tak, chcę spaaaaać. - zaspany głos Byungjoo był miodem na moje uszy, choć słychać było w nim chrypę, co jednak dodawało do tego pewnego uroku, albo nawet pazura. Wyciągnąłem rękę i pogłaskałem chłopaka po roztrzepanych włosach, a na jego czole złożyłem delikatny pocałunek.
- Przepraszam, śpij dalej, Joo. - szepnąłem i przytuliłem się do niego, a mój umysł jak i serce poczuły ulgę.